wtorek, 19 maja 2015

M jak Mama, T jak Tata

Dziś w naszym przedszkolu odbył się Dzień Mamy i Taty.
Przyznam szczerze, że uwielbiam chodzić na takie imprezy. Z resztą, nie tylko ja. Tata Jaśka również. Zawsze dzielnie z aparatem dokumentuje takie wydarzenie :).

Kiedy Jaś dostał się do przedszkola obiecaliśmy Jemu i sobie, że nie zabraknie nas na żadnym przedstawieniu, żadnym występnie, żadnym festynie. Uwielbiamy celebrować z naszymi Dziećmi ich występy, bo wiemy ile pracy i serducha wkładają w naukę.
Widok małych Dzieciaków recytujących wierszyki i śpiewających rozczula mnie całkowicie.
Rozczula mnie jeszcze bardziej, gdy wśród tych Maluchów jest moje Dziecko. Szczerze mówiąc, gdyby nie pozostała pięćdziesiątka rodziców, to ze wzruszenia wyłabym tam jak bóbr :)

Dziękujemy Synku za te cudowne chwile :) cmok, cmok....

czekamy na występ







sobota, 7 marca 2015

Pani Zdrówko.....

Jak wiadomo, lekarzem z wykształcenia nie jestem.
Jednak będąc mamą, od czasu do czasu trzeba poleczyć własne Dzieci, męża i samą siebie.
Nie mówię, żeby zupełnie do lekarza nie chodzić. Jasne, że chodzić. Gdy zbliża się już "koniec świata", a domowe sposoby nie pomagają - mądry lekarz jedynym ratunkiem.

Pani Zdrówko to post, w którym znajdziecie moje sposoby na domowe leczenie.
Będę co jakiś czas go uzupełniała.
Nie odkryję tu Ameryki. Większość moich sposobów znana jest wszystkim. Dlatego ten wpis będzie takim przypominaczem.

Ostatnio wszyscy chorują, na potęgę. Nie było prawdziwej zimy, która wybiłaby te wszystkie zarazki. W przychodniach podobno tłumy chorych ludzi. Nie widziałam osobiście, staram się tam nie zaglądać, by czegoś gorszego do domu nie przywlec. Kichanie, smarkanie, kaszlenie..... Chleb dnia powszedniego. I ten chleb trzeba zjeść, szczególnie jak w domu masz przedszkolaka.

BÓL GARDŁA, KASZEL, ZAPCHANY NOS



SYROP Z CEBULI - pamiętam z dzieciństwa tylko jeden syrop - SYROP Z CEBULI. Jest świetny w czasie przeziębienia, podczas problemów z gardłem i kaszlem. Może go zrobić każdy. Wystarczy pokroić cebulę w plastry i zasypać cukrem. Ja osobiście polecam polać cebulę miodem, syrop będzie wtedy zdrowszy. Czasami też dodaję do tego syropu pokrojony ząbek czosnku.  Wtedy syrop jest bardziej intensywny, ale spokojnie, Dzieci taki też wypiją. Ja podaję taki syrop 2-3 razy dziennie po 1 łyżeczce. Przeważnie przygotowuję go wieczorem, by w nocy puścił sok i był gotowy z samego rana. Moje Dzieci bardzo go lubią.

SOK Z BURAKA - taki sok też kojarzy mi się z dzieciństwem. Dobry na wzmocnienie organizmu. Pamiętam babcia mi taki serwowała. Jak go robiła? W bardzo prosty sposób: przekrawała buraka na pół, posypywała lekko cukrem/ miodem i odstawiała na jakiś czas. Można też takiego buraka podpiec w piekarniku, na sok będziemy wtedy krócej czekać.

NAPAR Z TYMIANKU/MACIERZANKI - tymianek, macierzanka mają właściwości antybakteryjne, łagodzą infekcje gardła, działają też wykrztuśnie. Ja zaparzam kwiatostan macierzanki gorącą wodą. Dzieciaki bardzo chętnie piją takie herbatki. Można również dodać do nich miód i żurawinę. Pychota!
Oprócz tego, że taki napar pomoże nam na gardło, to również na problemy żołądkowe, jelitowe i wątrobowe.

PŁUKANKA Z SZAŁWII NA GARDŁO -  szałwia jest dobrym ziołem w walce z bólem gardła. Ja zaparzam trochę szałwii, a gdy ostygnie, to należy wypłukać nią gardło, najlepiej kilka razy dziennie. Ostatnio nawet przetestowałam na sobie sposób: najpierw gardło wypłukałam 1 łyżeczką wody utlenionej. No nie jest to jakiś boski smak, ale da się przeżyć. A następnie do akcji wkroczyłam właśnie z szałwią. Ból gardła przeszedł po 2-3 dniach.

WODA Z SOLĄ NA GARDŁO - sposób najstarszy jaki znam na bolące gardło. Choć może się wydawać dość hardcorowy, to też z własnego doświadczenia wiem, że pomaga. 1 łyżeczka soli na szklankę letniej wody. Płukać gardło.

NAPAR Z IMBIRU - to mój faworyt w walce z przeziębieniem, kaszlem, katarem i Bóg wie czym jeszcze. Po prostu jest najlepszy na wszystko. Kawałek świeżego imbiru gotuję w wodzie około 10 minut. Następnie napar pozostawiam do lekkiego ostygnięcia. Dodaję dużo cebuli i miodu. Działanie jest rozgrzewające. Najlepiej wypić i wskoczyć pod kocyk, żeby się wygrzać.

HERBATA Z LIPY -  lipa ma przede wszystkim właściwości napotne, koi ból gardła, łagodzi kaszel. My taką herbatkę z lipy pijemy samą bądź z dodatkami takimi jak miód (tu trzeba pamiętać, aby go dodać, gdy herbata będzie lekko przestudzona, by miód nie stracił swoich właściwości leczniczych) i cytrynką.

CZOSNEK - jest dobry nie tylko podczas przeziębienia, ale i na co dzień. Jeśli masz zapchany nos, to polecam przekroić czosnek na pół i wąchać go. Katar przejdzie, a nos się odetka. Tak samo można postąpić z cebulą. Poszatkować drobno cebulę i włożyć do kieliszka. Wąchać :) Zapach dość ostry, ale pomaga.

OLEJKI ETERYCZNE - to bardzo fajne rozwiązanie, by w domu powietrze było orzeźwiające i lepiej się oddychało. Dziś zakupiłam olejek sosnowy. Nalewam go do kominka i mamy las sosnowy w domu.



Jeśli Wy macie jakieś sprawdzone sposoby domowe na przeziębienie, to zapraszam do komentowania!



środa, 25 lutego 2015

Zosinkowe sukcesy - pupa free!

O tym, że nasz Zosiaczek to sprytna bestia, to wiadomo. Usmiechnięta i kochana dziewczynka, która przynosi nam samą radość, z resztą tak jak jej brat.
Co do brata Zosi, to ostatnio "rozwala" nas swoimi tekstami. Ostatni jego tekst brzmi tak:
Jaś - "Mamo, bardzo Cię kocham."
Ja - "Ja Ciebie też Kochanie bardzo kocham, jesteś moim Skarbuniem."
Jaś - "Tak Mamo, a Ty jesteś moją SKARBONKĄ" Hehehehehehehehe

Ale wróćmy do Zosi. Za miesiąc Maluda skończy dwa latka. Prawdziwa z niej Zosia Samosia. Sama potrafi zjeść, ubrać się czy rozebrać, buty świetnie sama zakłada, myje pięknie rączki i ząbki, zna kilka literek i umie jeszcze wiele, wiele innych rzeczy. Fanka Myszki Minnie - talerz, kubek i szlafrok z Myszką Minnie to u niej podstawa:). Ostatnim wielkim sukcesem Zosi jest.....
tam tara tam!!!!! Panie i Panowie - odpieluchowanie poszło nam tak szybko, że tego się nie spodziewaliśmy.
Uwaga, uwaga! Zajęło nam to jeden dzień! Pampers więc towarzyszy nam jeszcze na spacerach i w nocy, ale myślę, że to kwestia jakiegoś, niewielkiego czasu i będziemy zupełnie free! Zosia pięknie woła na nocniczek. I oby jej to się nie odwidziało. Jestem z niej bardzo dumna, bo to dla Malucha wielki sukces. Z resztą widzę, że Zosia z siebie jest też bardzo dumna. Po każdym siusiu są brawa, na zachętę, a Zosia lubi być tak chwalona, że jak raz zrobi siusiu, to siada jeszcze raz i udaje, że znowu robi, aby tylko dostać brawa! :) I jak tu nie kochać?

W co się bawić, w co się bawić....?

Ferie trwają jeszcze kilka dni. Przyznam, że tegoroczne ferie, są wyjątkowo ciepłe. O mrozie i zaszronionych drzewach nie ma mowy, o śniegu można zapomnieć, a tym samym o sankach. Jaś już zaplanował, że skoro na sankach prawdopodobnie sobie już nie pojeździ w tym roku, to trzeba wyciągnąć z piwnicy ukochaną hulajnogę. Także w weekend uważajcie wszyscy na dzielni, bo Janek będzie świrował swoją hulaj - i - nogą :)
Oprócz tego Syncio narazie ma prawdziwe ferie, nie chodzi do przedszkola, był na nockę u Babci, dwa razy w kinie, spacerujemy i opalamy się w słońcu. A tak w ogóle, to bawimy się w "królestwo" i zajadamy się własnoręcznie zrobionymi ciasteczkami. Tak wiem, jest post, ale te ciasteczka właśnie postne są :)






styl noszenia okularów - królewski




ciasteczka amarantusowo - sezamowo - słonecznikowe


czwartek, 12 lutego 2015

Pyszna Mama - tłusto - czwartkowe kulfony przepyszne!

Jak tradycja, to tradycja.
Jak tłusty czwartek, to tłusty..... :)
Tradycji się trzymamy, ale dziś w uproszczonej wersji, dobrej dla Rodziców, którzy cały dzień zajmują się swoimi pociechami i nie mają czasu godzinami formować pączków.
Kupne pączusie były od rana. Wieczorkiem, żeby "dopchać Maćka" jak mawia mój szanowny Mąż, tłusto - czwartkowe kulfony. Kulfony rzeczywiście z nich mega prawdziwe, ale przepyszne. Robi się je dosłownie w 5 minut.




Składniki:

- serek homogenizowany waniliowy (200 g)
- 1 jajko,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- 1 szklanka mąki,
- dodatki wedle uznania - cynamon, rodzynki, czekolada itd.
Ja dodałam rodzynki.
Na gorący tłuszcz nakładam małą łyżeczką ciasto i chwilę smażę.
Można także udekorować lukrem, czekoladą, cukrem pudrem lub czym tylko lubicie.

SMACZNEGO!

Pyszna Mama - bardzo leniwy obiad - leniwe kluski

Dziś u nas bardzo leniwy obiad.
Leniwe kluski od niedawna stały się w naszym domu hitem. A to wszystko za sprawą Jasiowego menu przedszkolnego.
Nie ma chyba prostszego i szybszego dania.
Podobno moje kluchy leniwe wygrywają z tymi przedszkolnymi. Wierzę mojemu Dziecku :)
A tak prawdę mówiąc, to nie wiem ile musiałabym zrobić tych klusek, żeby zaspokoić apetyt moich Dzieciaczków. Kluseczki znikają tak szybko, jak szybko się je robi.
Jaś już zamówił na następny raz, żebym zrobiła na trzy dokładki :)





Składniki (dla mniejszych głodomorów, dla większych trzeba podwoić, albo potroić porcję)

- 1 kostka sera twarogowego,
- 1 jajko,
- 1/2 szkl. mąk,
- trochę cukru

Ser rozgnieść. Dodać żółtko, mąkę, cukier. Białka ubić na pianę. Wszystko połączyć.
Wrzucać do osolonego wrzątku, gotować 2-3 minuty. Gotowe kluseczki posypuję niewielką ilością cukru i większą ilością cynamonu.
SMACZNEGO!

niedziela, 8 lutego 2015

Zima, zima, zima, pada, pada śnieg....




Za nami świetny weekend, bo spędzony wspólnie - mama, tata i dzieciaki.
Nareszcie spadł śnieg, dużo śniegu i mogliśmy poszaleć na sankach.
Dzieciom bardzo się podobało. Choć zaliczyliśmy kilka wywrotek.
Bo przecież "z kopyta kulig rwie" prawda Tato?

A na koniec dnia meeeeeeeeega zabawa w Hola kawa & zabawa. Było rewelacyjnie!!! Dzieci padły ze zmęczenia po powrocie do domu :)

jazda!!!








walka na śnieżki


ulepimy dziś bałwana???

radocha

Olaf?

sobota, 31 stycznia 2015

Dla każdego coś dobrego.....PIZZA MISTRZA JANA

Tak to już bywa, że przy garach musi stać ktoś, by ktoś mógł obijać się :)
Dziś obijam się ja.
Moi pizzermani spisali się na medal i przygotowali pyszną domową pizzę, z ulubionymi dodatkami na wyśmienitym chrupiącym cieście. Nigdzie takiej nie zjecie, tylko u nas :)
Taką domowej roboty pizzę mogą zjeść nawet Dzieciaczki.
Omomomomom!

PIZZA MISTRZA JANA :)




gotowa do piekarnika

po paru minutach :)

PRZEPYSZNA - PIZZA MISTRZA JANA
A my - ja i Zosia - oddałyśmy się w 100% sztuce :)